poniedziałek, 22 stycznia 2018

Lily


カトン

Mała Lily przebudziła się z cichym westchnięciem. Choć tradycją było, że po przebudzeniu, jej małe stópki dreptały korytarzem do sypialni rodziców. Dziś, coś ją powstrzymało. Ktoś, kto stał w rogu jej małego pokoiku. Chciała płakać, lecz nieznany jej głos powiedział cztery krótkie słowa. 'Milcz mała Lily, milcz' głos kobiecy, choć tak odległy od aksamitnego głosu jej mamy, jednak wzbudził w niej zaufanie. Dziewczynka, o złotych lokach, wysunęła małe stópki spod kołdry i stanęła na zimnym, wręcz lodowatym drewnianym parkiecie. Chłód bił od postrzępionej postaci, która z każdym oddechem wydawała się przybliżać, a z każdym mrugnięciem, wyostrzać. To był sen, który nawiedził dziewczynkę kilka nocy temu. Wtedy mama mówiła jej 'Lily, słoneczko to tylko zły sen' a teraz potwór, który obiecywał ją zabrać, stoi tu i patrzy na nią pustymi oczodołami.