niedziela, 3 listopada 2013

Moje oczy

  
カトン

Odór śmierci mieszał się z zapachem zgnilizny. Pchnęłam lekko drzwi pomieszczenia zakrywając usta dłonią. Wymioty cofnęły mi się do gardła. Obraz przed moimi oczami był gorszy niż zapach. Wokół okrągłego stołu siedziało pięć osób. Martwych osób. Z oczodołów, nozdrzy, ust i uszu wychodziły larwy. Białe, tłuste larwy, jakby kłóciły się, która pierwsza wpełźnie do środka. Dłonie miały złączone na środku niewielkiego stołu. Jakby związane.. Zszyte. Drutem. Skóra była w trakcie rozkładu, odstająca od kości. Przełknęłam głośno ślinę, sama nie wiedzieć czemu, zrobiłam trzy kroki do przodu. Dopiero teraz dostrzegłam postrzępioną postać w rogu pokoju. Jej długie, kościste palce drżały, jakby się niecierpliwiły. Ścisnęło mnie w gardle. To była kobieta, a raczej czymś co kobietę przypominało. Wpatrywała się pustymi oczami we mnie. 'Czekaliśmy na Ciebie'  zamaszystym ruchem kościstej ręki wskazała na martwe towarzystwo. W jednej chwili chciałam uciekać, krzyczeć, płakać, błagać i być tutaj. Nie mogłam się ruszyć, ani w jedną ani w drugą stronę. Ten głos. Ta osoba. Słone łzy spłynęły mi po policzku, gdy spojrzałam w swoje puste oczy.

Brak komentarzy: